ZobaczDom.pl

ARCHITEKT POSZUKIWANY... Za uprawianie zawodu

Inwestor podjął decyzję: chce zbudować dom. Działki kosztują coraz więcej, są w coraz gorszych miejscach. Wybór jest jasny, kupić lub nie. Sprzedający jest górą, zwykle ma czas i poczeka na lepszego klienta. 

Ale przy wyborze architekta inwestor narzuca warunki. Negocjując umowę obniża cenę i skraca czas na wykonanie projektu. Narzucając trudne wymagania utrudnia projektowanie, nie dając szans na stworzenie dobrego opracowania. Później narzeka przy uzgadnianiu koncepcji, żąda uproszczeń, skreśla całe fragmenty projektu i z zastrzeżeniami podpisuje odbiór dokumentacji, zwleka z zapłatą. Wynajduje wady, żąda zmian w ramach usuwania usterek, które podpowiada mu firma wykonawcza twierdząc, że będzie lepiej. Tymczasem ona często inaczej nie umie budować, a swoją indolencję pokrywa krytykowaniem projektu.

 

Inwestor jest zajęty różnorodnymi uzgodnieniami i popychaniem spraw w urzędzie w celu uzyskania pozwolenia na budowę. Dba o tego, kto decyduje w jego sprawach. Czy kiedykolwiek zadbał o projektanta, chociaż ten poprzez projekt decyduje o kształcie i kosztach inwestycji, eksploatacji i funkcjonowaniu gotowego obiektu? To jest jednak kwestia wyobraźni, którą trzeba daleko wybiec w przyszłość, tymczasem teraźniejszość przytłacza problemami.
Architekt najczęściej jest niepowołaną osobą na budowie, gdyż majster operujący konkretem, czyli betonem i stalą jest bardziej wiarygodny niż architekt z rysunkami na papierze. Ale gdy coś nie gra wzywa się projektanta i stawia pod ścianą zarzucając błędy. Ten w pierwszej chwili myśli, że pomylił place budowy, bo nie rozpoznaje własnego projektu, tyle wprowadzono w nim zmian. Owszem może przyznać się do pomyłki, bo mylić się jest rzeczą ludzką. Ale głównie chodzi o to by zaakceptował zmiany wpisem do dziennika budowy.
Rodzi się architektura, która jest odbiciem rzeczywistości, w jakiej powstaje. Pokazuje, kim jest inwestor, jakie ma potrzeby, poziom kultury, ile pieniędzy, a proces budowlany świadczy o rozwoju przemysłu, rzemiosła, organizacji państwa... Brzydota domów niszczy wyobrażnię i psychikę. Zrealizowany szpetny budynek wypełnia kolejne miejsce, likwiduje następną szansę na piękną architekturę. Rzeczywistość zastępuje wyobraźnię.
Nowy inwestor podejmuje decyzję, że zbuduje dom. Szuka działki i gotowego projektu, architekt jest już niepotrzebny. Gdy budynek będzie zrealizowany czy wiernie odzwierciedli warunki, w jakich powstał? Co zadecyduje o jego kształcie i czy będzie tam jeszcze architektura?

Paweł Wład Kowalski

© Copyright W.M. Pracownia Projektowania Miasta. Wszelkie prawa zastrzeżone  | o Pracowni | nagrody | kontakt | Ciekawe strony | Mapa strony