ZobaczDom.pl

Gdzie zlokalizować dom? Od ulicy czy w głębi.

Ulica to dwa rzędy domów blisko ustawionych naprzeciwko siebie z biegnącą między nimi jezdnią i chodnikami. Ulice tworzą miasto. Jeżeli domy stoją różnie, daleko od siebie, to ulica nie powstaje. Między taką zabudową jest droga dojazdowa, która służy do dojeżdżania „na działkę”, usytuowaną w jakimś miejscu, jakby poza miastem, np. w dzielnicy domków lub w lesie.

Ulicą się chodzi, tu spotykają się ludzie, są tu sklepy, lokale, ale w naszej kulturze ulica jest jednak również czymś niebezpiecznym, niedobrym, czymś co oddaje określenie „pójść na ulicę”. Naturalnym odruchem jest więc odsunąć się w głąb działki, odizolować się od niej. Stworzyć dystans, teren pośredni między strefą publiczną, a prywatnym domem. Jak zrobią to wszyscy, wówczas nie ma ulicy, nikt pod oknami nie chodzi, wszyscy dojeżdżają samochodami. Za wyjątkiem listonosza, który ciągle używa roweru. Jest bezpiecznie i kameralnie, ale czy rzeczywiście?

Cofając dom w głąb działki trzeba pozostawić jakiś jej prywatny fragment na taras z tyłu. Są jednak tacy, którzy tego nie robią, nawet specjalnie po to aby wszystko było na pokaz. Tylko kto popatrzy na „grill party”, czy jak odbywa się smarowanie skóry olejkiem do opalania, skoro nie ma ulicy, po której chodziliby ludzie i podglądali? Opalanie się od frontu oznacza, że jest to nasłoneczniona strona południowa i taras jest tu jak najbardziej na miejscu. Wielu żąda dużych okien, jak największych. Potem wieszają w nich szczelne zasłony lub żaluzje, by jednak zasłonić wgląd do wnętrza. Bo bardziej mieszkańcy się jednak wstydzą, niż obcy podglądają, nawet gdy dom stoi przy ulicy.
Proponuję „złoty środek” -  postawmy dom na działce w takim miejscu, aby zmieścił się samochód przed garażem i stał tam bezpiecznie po zamknięciu bramy w ogrodzeniu, a za domem było miejsce na zaciszny taras. Nie musi być tam aż tak intymnie, że potrzebne jest  zagrodzenie obejścia przed nieoczekiwanymi gośćmi. Niech zatrzymają się przy furtce i zadzwonią. Popatrzymy wtedy przez okno kto się dobija, chyba, że furtka jest aż tak daleko, że potrzebna jest kamera i podgląd na monitorze. Czy wtedy dom nie jest już za daleko? Jesteśmy tak bardzo w głębi działki, odizolowani, że ze światem zewnętrznym łączą nas telewizyjne łącza. Gdy kontakt ze światem utrzymujemy przez telewizję, to naprawdę nie ma znaczenia gdzie on stoi. Na wyspie, w mieście, czy na pustyni. Na działce postawmy go w takim miejscu by nie zrywać obcowania z ludźmi - z sąsiadami i z gośćmi, tymi zaproszonymi jak i nie. Twórzmy dobre sąsiedztwo.

 

arch. Paweł Wład Kowalski
 

© Copyright W.M. Pracownia Projektowania Miasta. Wszelkie prawa zastrzeżone  | o Pracowni | nagrody | kontakt | Ciekawe strony | Mapa strony