ZobaczDom.pl

W ARCHITEKTURZE PRZYSZŁOŚĆ NIE ISTNIEJE

Tagi:

Pytanie o „dom przyszłości” jest pytaniem o to, co i w jaki sposób będzie formować architekturę jutra. Podczas rozstrzygania konkursu „Dom dostępny dziś, dom dostępny jutro” szukałem miary by porównać i ocenić prace. Można zrobić prognozę zmian życia rodziny i wyłonić nowe jego elementy, bo wiele pojawia się już dzisiaj. Ale to czy utrwalą się czy znikną jest niewiadomą. Analizowałem czy adekwatnie do prognoz mamy projekty nowych form architektonicznych i próbowałem odczytać z nich przewidywane lub postulowane reguły życia. Ale co oceniać: ich trafność czy formy architektoniczne. Właściwie należałoby oceniać ich współgranie, harmonię i wzbogacenie repertuaru o nowe pierwiastki piękna. Jak więc prognoza przyszłości może formować architekturę?

 

Współczesność ma rozmaitość przykazań i recept dla lepszej przyszłości. W projektach wskazywano na nowe technologie: zasilanie domu energiami „ekologicznymi”, konstrukcję ze stali, szkła i tworzyw sztucznych, komputery. Ale obok „high-tech” mamy też domy tradycyjnie murowane, z drewna lub żelbetowe oraz ich warianty.
Równocześnie przedstawiono propozycje domów jako organizmów żywych, które zmieniają się wedle zmian sposobu użytkowania, ale i w rytmie doby, roku i pokolenia. Słońce, wiatr, deszcz, wegetacja roślin, oraz inne czynniki dynamicznie zmieniają bryłę, zamykają lub otwierają dom, dzielą lub łączą pomieszczenia. Dom nie ma zwykłych okien i drzwi, nie ma dachu, pojawiają się siatki słupów podpierających płyty, belki, wsporniki, kratki i żaluzje, cięgna i siłowniki.

 

Zaproponowano również domy jutra tworzące miejsce wyraźnie chronione solidnymi murami – ścianami, a nawet izolujące przed własnym ogrodem. Są propozycje by dom schować pod ziemią, lub usunąć z działki i sprowadzić do roli ogrodzenia, bo najważniejsze jest środowisko naturalne i roślinność produkująca tlen. Znalazły się też projekty domów, które „energetyzowały” mieszkańców swym „piramidalnym” kształtem, czy urządzane według schematów feng-shui. Jedni przyrodę potraktowali jako źródło życia, a inni jak żywioł destrukcji. Ma to również związek ze społeczną wizją życia w przyszłości. Wiele koncepcji oparto na założeniu otwartej przyjaźni do świata, ale są też domy zamknięte, wynikające ze stanu ciągłego zagrożenia, obrony przed wrogiem, którym może być każdy i wszystko. Próby połączenia tych różnorodnych czynników dały koncepcje domów wyglądających jak wraki na złomowcu lub budy zbite z materiałów wtórnych – płyt, tektury.

 

Ale są projekty, które stawiają tezę, że ten bogaty zestaw uwarunkowań istniał zawsze. Doświadczenia pokoleń uformowały tradycyjną bryłę, więc architektura współczesna powinna kontynuować sprawdzone wzory, a nowe elementy rozwijają ją poprzez nieznaczne modyfikacje i przekształcenia. Świeże powietrze, ciepło zimą, chłód latem, słońce, intymność i bezpieczny sen oraz wspólny posiłek i biesiada z gośćmi należały do zaspokajanych potrzeb „od zawsze”, a elektroniczny stróż zamiast psa, czy klimatyzacja nie muszą zmieniać formy domu. Jego obraz mamy w sobie jak kod genetyczny. Zabawa pod stołem, gdzie krzesło było gankiem, a ściany z koca wyznaczały wnętrze, przypomina nam pierwsze próby projektowe i budowy czegoś własnego. Nostalgia za dzieciństwem, kiedy to każda architektura była kwestią dorosłego jutra, też jest odwołaniem do przeszłości.

 

Ulotność i trwałość, zmienność i stałość, zamknięcie i otwarcie, puls życia domu odzwierciedla się w budynku mającym przesuwane ściany, rolety, platformy, panele... Nawet fundamenty przestają być istotne gdyż lekka struktura konstrukcji ledwie dotyka ziemi. Gdzie, więc wmurować kamień węgielny, jak tworzyć dom – bezpieczne miejsce życia rodzinnego, skoro przypomina bardziej gniazdo, które może porwać wiatr?

 

Proponowane domy jutra nie zawsze, mają coś solidnego, co wiąże z działką. Harmonię „genius loci” zastępuje inteligencja instalacji domu-maszyny, która optymalizuje relację dom – środowisko. Ponieważ warunki te są zmienne, więc zmienia się dom, przestaje być gruntem, trwałym odniesieniem, współtwórcą drogi życia rodziny, a zostaje zastąpiony wizją wehikułu wiozącego mieszkańców w czasoprzestrzeni.

 

Człowiek z postawy pionowej stopniowo ma ewoluować do siedzącej. Czy technologia wyręczająca prawie we wszystkim, co tworzy „domową krzątaninę” nie spowoduje, że dom jako miejsce związków rodzinnych będzie zastąpiony boksami z komputerami i słuchawkami? Gdzie jest miejsce kierowcy tego pojazdu: w kuchni, w jadalni, czy może w garażu? Czy panowanie nad domownikami to kluczyki do samochodu i pilot od bramy, telewizora czy kod dostępu do Internetu? A może hierarchiczny typ rodziny zastąpi partnerstwo i wzajemne relacje oparte na „wy-dyskutowanym” systemie wartości.

 

Kiedyś kominek „ogniskował” życie domowników, teraz w centrum proponuje się trzon instalacyjny z łazienkami i WC. To, co było naturalnie odsuwane w ciemny kąt stawia się w środku. Plan domu kreuje technologia instalacyjna, a nie życie rodzinne. Znika centralny salon, a długie korytarze tworzą oś, przy której znajdują się klatki pomieszczeń, funkcjonalne bloki, jak przedziały w wagonie.
Przyszłość podświadomie kojarzymy z drogą, z czasem, z podróżą, z dążeniem do celu. Chyba, dlatego wiele projektów ma długie korytarze, tylko, że z reguły prowadzą one z nikąd do nikąd. Może wyraża to stan intelektualnego zawieszenia i niemoc odpowiedzi skąd idziemy i dokąd zmierzamy? Jakby porzucając dorobek przeszłości okazuje się, że dla jutra nie ma jasnego celu i w przyszłości wszystko jest możliwe. Wszystko jest wirtualne, a w symulacji różnych wariantów brakuje ludzkiego ciepła zadomowienia.

 

Opieram się na przekonaniu, że architektura jest formą przestrzeni życia człowieka, odzwierciedla epokę, w jakiej jest. Jej podstawową cechą jest kontynuacja siebie i kontynuacja formy ludzkiej egzystencji. Istotą architektury jest ciągłe odniesienie do przeszłości. W relacji do niej poprzez ciągłe doświadczanie i różnorodne próby budowlane, następuje odrzucenie lub akceptacja i rozwijanie się architektury adekwatnie do aktualnych wymagań. Wyłoniona potrzeba rodzi jej zaspokajanie, a poprzez próby jej zaspokojenia kształtuje się rozwiązanie architektoniczne. Architektura jest wtórna wobec potrzeb życiowych, chyba, że koryguje, poprawia siebie, bo kryteria oceny projektu należą do sprawdzonego – doświadczonego już zestawu.
Tak, więc przyszłość jako czynnik kreujący w architekturze nie istnieje.

 

Ale architekci coś jednak zaprojektowali. Widoczna jest inspiracja współczesnymi realizacjami przełomu wieku. Zagraniczne eksperymenty ekstrawaganckich, drogich w realizacji domów są dla nas kwestią przyszłości. Tam należą do bieżącego repertuaru. Anonimowa architektura międzynarodowa triumfuje. Wizje transparentnych domów szkieletowych, domów kostek - kontenerów wiozących mieszkańców w tej podróży do przyszłości nie kreują domu jako miejsca, nie ma tam gdzie powiesić ulubionego obrazu, indywidualne umeblowanie zepsuje koncepcję architekta. Wiele z tych domów można postawić gdziekolwiek. Sądzę, że ich użytkowanie przyniesie krytykę i powrót do koncepcji domu siedliska w bardziej tradycyjnej formie, ale z inteligentnymi instalacjami.

 

Pomimo zarysowanych wspólnych tendencji mamy różnorodność rozwiązań projektowych. By je najkrócej scharakteryzować spróbowałem nadać im żartobliwe nazwy:
dom podziemny, dom energetyzujący kształtem, dom szuflada, dom klatka, dom na słupach, dom mega-altana, dom pod płytą, dom wokół wody życia, dom wóz transmisyjny, dom kolejka w kopalni węgla kamiennego, dom zabawa w dom, dom łódź podwodna, dom za murami, dom wyrzutnia, dom rusztowanie, dom przeźroczysty kontener, dom Franka, dom fabryka, dom bumerang, dom alpinarium, dom gołębnik, dom przystań...

 

Paweł Wład Kowalski

© Copyright W.M. Pracownia Projektowania Miasta. Wszelkie prawa zastrzeżone  | o Pracowni | nagrody | kontakt | Ciekawe strony | Mapa strony